Hat-trick „Lewego” - o meczu z punktu widzenia fotoreportera

fot. piotrblawicki.com
Idąc na mecz, fotograf zawsze staje przed dylematem, gdzie usiąść. Musi zająć miejsce za jedną z bramek, choć nie wie, po której stronie grać będą Polacy. Decyzja, od której części boiska drużyna zacznie spotkanie, znana jest tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego (rzut monetą). Ale fotograf musi zdecydować znacznie wcześniej.

Statystyki pokazują, że zawodnicy po strzeleniu bramki zwykle biegną w stronę ławki trenerskiej. Dlatego niektóre narożniki są oblegane przez fotoreporterów. Aby zająć najlepsze miejsce, trzeba być na stadionie 2-3 godziny przed meczem. Czasami warto iść na przekór i zająć miejsce tam, gdzie nikt nie chce usiąść. Czasami zawodnicy po strzeleniu bramki nie zachowują się szablonowo i wówczas można zrobić zdjęcie, to jedno jedyne, którego nie będzie miał nikt lub tylko kilku fotografów spośród ponad setki, jaka robi zdjęcia na takich meczach. Przypomnę, że nietypowe podejście może przynieść dobre efekty, o czym świadczy nagrodzone zdjęcie z ostatniego meczu Polska-Niemcy.

Okazja z pierwszej połowy
Na zdjęciu poniżej sytuacja z pierwszej połowy sobotniego meczu Polska-Gruzja, kiedy to Lewandowski ograł gruzińskiego bramkarza i skierował piłkę do bramki – niestety w ostatniej chwili wybił ją obrońca.
Pierwsza bramka

Druga bramka

Hat-trick

Dane techniczne
Teraz trochę informacji dla osób interesujących się fotografią. Tym razem na mecz zabrałem nietypowy teleobiektyw. Nie było to szkło 400/2.8 lecz Nikkor 200-400/4.0 – rzadki teleobiektyw będący zoomem o bardzo praktycznej ogniskowej od 200 do 400 mm. Pozwala on fotografować zarówno to, co dzieje się na drugiej połowie, jak i wszystkie akcje pod bramką za którą się siedzi. Tak wygląda awers i rewers. Zestaw aparat+obiektyw waży nieco ponad 5 kg.

Klasycznie wyposażony fotoreporter, aby pokryć zasięgiem całe boisko musi mieć dwa aparaty z dwoma różnymi obiektywami. Do jednej kamery przypięty teleobiektyw np. 400 mm a do drugiej najczęściej zoom 70-200. Posiadanie teleobiektywu i zooma jednocześnie, czyli 200-400 mm pozwala połączyć te dwa zestawy w jeden. Co zyskuje fotoreporter? Kiedy akcja przenosi się pod samą bramkę przy której siedzi, nie musi odkładać pierwszego aparatu i sięgać po drugi. To niby tak niewiele, ale zważywszy na szybkość niektórych akcji i prędkość uderzonej piłki, to te części sekundy decydują o tym czy mamy złapane ujęcie, czy nie. I jeszcze ważna informacja fotografowałem szybkostrzelnym aparatem Nikon D4 (11 klatek na sekundę).

Poniżej pokazuję jedno zdjęcie z pełnymi metadanymi, czyli informacjami jakiego używałem ISO (kiedyś czułość negatywu), jaki miałem ustawiony czas, przysłonę, jakiego użyłem programu, itd.

Do braci „memiarzy”
Zapewne dotarł do Was mój poprzedni wpis o kradzieży zdjęcia do mema z Sikorski-Kopacz (kliknij tutaj). Mam ofertę. Każdemu, kto napisze do mnie maila z prośbą o udostępnienie zdjęcia z meczu Polska – Gruzja udostępnię je bez konieczności opłacania mojego honorarium za publikację. Jest jeden warunek. Musicie na zdjęciu podać autora: „fot. piotrblawicki.com”. Napiszcie do mnie maila, które zdjęcie z meczu chcecie i gdzie będzie publikowane. W mailu zwrotnym otrzymacie zdjęcie do legalnego, bezpłatnego wykorzystania w Waszej publikacji. Mój mail: piotrblawicki.com@gmail.com
Trwa ładowanie komentarzy...